Jak zapewnić przyszłość swojej córce?

Kiedy powinniśmy myśleć o przyszłości naszych dzieci? Dla rodziców odpowiedź jest oczywista, bo w ogóle takiego pytanie nie ma. Przyszłość zaczyna się momentu w którym dowiadujemy się, że będziemy mieć dziecko. Od tej chwili wszystkie plany uwzględniają obecność córki czy syna. Nie możemy wyjść na piwo bo mamy małe dziecko. Nie możemy kupić sobie nowej bluzki bo trzeba wydać na plecak dla dziecka. Ciągle trzeba oszczędzać na przyszłość. Ok może trochę strasznie to ująłem, ale ogólnie rzecz biorąc dziecko jest dla nas najważniejsze i faktycznie zawsze się z nim liczymy.

Jako, że nigdy nie wiemy co nas czeka postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i już teraz pomyśleć o finansowym zabezpieczeniu. Nie mam pojęcia czy za 10 lat nie stracę pracy i będzie nam ciężko w ogóle się utrzymać. Postanowiłem wykupić ubezpieczenie dla dzieci. Monika jeszcze nawet nie jest tego świadoma, ale chciałbym żeby w przyszłości poszła na studia. Naturalnie nie będę jej do niczego zmuszał i jeśli wybierze inną drogę, w pełni ją poprę. Aczkolwiek fajnie by było posiadać swojaki fundusz inwestycyjny, który pomoże jej w przyszłości kontynuować naukę lub założyć własną rodzinę. Mam nadzieję, że dożyje do tego czasu, jednak gdyby przez jakieś nieszczęśliwe zdarzenie tak się nie stało, chcę mieć pewność, że da sobie radę w życiu.

To niesamowite ile małe dziecko potrafi zmienić w życiu człowieka. Jako młode osoby myślimy głównie o sobie i mamy w planach założenie rodziny, ale nie zdajemy sobie sprawy jak to wpływa na nasze życie. Od momentu urodzenia się Moniki to nie ja jestem najważniejszy tylko ona jest wyznacznikiem moim i Beaty. Nasze małe słoneczko tworzy nasze szczęście.

Advertisements

Powrót do biegania i pierwsze błędy

Jakiś czas temu było o zimowym bieganiu. Wchodząc wczoraj na swojego bloga, zauważyłem dwa główne punkty. Po pierwsze dawno mnie nie było, więc pora na aktualizację 🙂 Po drugie – jakiś czas temu pisałem o zimowym bieganiu. Tak, wiem to było zimą, jednak zapał trochę ze mnie uciekł i miałem dłuższą przerwę. Postanowiłem więc trochę popracować trochę nad swoją kondycją po wakacyjnym lenistwie.

Wieczorem wyciągnąłem z szafy swoje buty do biegania i ruszyłem w stronę parku. Jak wiadomo pierwszy bieg jest najlepszy, od razu poczułem się znakomicie i żałowałem, że wcześniej o tym zapomniałem. Niestety później było nieco gorzej, gdyż jak na pierwszy raz za bardo się wysiliłem. Szybko straciłem siły i wspaniały jogging zastąpił długi spacer. Zawsze to lepsze niż nic jednak na przyszłość mogę każdemu poradzić – pierwszego dnia odpuście sobie. Każdy wysiłek powinien być poprzedzony rozgrzewką i nie należy zbyt gwałtownie zaczynać. Stopniowo z każdym dniem zwiększajmy dystans i przyzwyczajajmy swój organizm.

Mimo wszystko nie poddaję się i dzisiaj kontynuuję swój trening. Mam nadzieję, że zakwasy nie będą tak bardzo dokuczać i w końcu je rozbiegam. Dla tych, którzy jeszcze nie zaczęli mała podpowiedź: naprawdę warto. Po codziennym biegu, znacznie lepiej się czujemy, wyglądamy i jesteśmy uspokojeni. Jogging pozwala pozbierać myśli i wyrzucić z siebie stres. Dzięki temu zasypianie nie będzie stanowić dla nas problemu, a rano poczujemy się jak nowo narodzeni. Oczywiście pamiętajcie o moim błędzie i nie wyznaczajcie sobie zbyt dużych celów już od pierwszego dnia.

Mój nowy przyjaciel – Kindle

Jakiś czas temu zamówiłem Kindle’a na stronie amazon.com. Proces ten ograniczył się do kilku kliknięć – wystarczyło wybrać model (zdecydowałem się na Kindle Paperwhite), dodać go do koszyka, podać numer karty (nie musi to być karta kredytowa – debetowa również będzie dobra), sprawdzamy podsumowanie łącznych kosztów zamówienia i nie pozostaje nam już nic innego jak czekać na kuriera z naszym Kindel’em.

Początkowo podchodziłem sceptycznie do tego typu wynalazków. “Nie potrzebuję czytnika, bo jakieś urządzenie nigdy nie będzie w stanie zastąpić mi książki.”. Zarzekała się żaba błota – teraz się z nim nie rozstaję. Mam w nim książki, które na bieżąco pochłaniam i prenumeraty ulubionych czasopism – wszystko w jednym!

Jeszcze trochę i swój własny dom zamieniłbym w bibliotekę – książki były wszędzie: w sypialni, w pokoiku córki, w salonie, tzn, nie były, a dalej są, z tą różnicą, że już ich nie przybywa na półkach i nie robią za całoroczne ozdoby mieszkania.

Podróżowanie z książką(-kami) już nie jest uciążliwe i ciężkie – dosłownie. Kindel waży niespełna 250 gramów, więc wyjazd z rodziną nie wiąże się z zabieraniem dodatkowej walizki z książkami.

Wiedza waży, ale dzięki Kindel’owi jest lekka jak piórko. 🙂

Przygotowanie do zimowego biegania

Raz śnieg prószy, a innym razem jest po prostu zimno. Uwielbiam biegać i nie pozwalam, aby kapryśna pani Zima przeszkodziła mi w uprawianiu mojego ulubionego sportu. No właśnie – jak ją przechytrzyć?
Ostra zima nie może spowodować, abyś rzucił buty do biegania w kąt. Zimą można biegać, ale trzeba się do tego najpierw przygotować.

Zimą najważniejsza dla biegacza jest czapka. Najlepsza będzie ta, wykonana z polipropylenu z domieszką nylonu lub gortexu (tak jak rękawiczki). Czapka jest niezbędnym elementem stroju biegacza – głowa musi być odpowiednio zabezpieczona, ponieważ to właśnie przez nią tracimy bardzo dużo ciepła i jeśli nie założymy na nią odpowiedniego nakrycia, ubezpieczenie grupowe pzu warianty może dojść do wyziębienia centralnego układu nerwowego.

Do biegania nie powinno się ubierać na cebulkę, ponieważ zbyt duża liczba warstw może znacznie ograniczyć nasze ruchy. Najlepsze ubrania, to te, wykonane z wysokiej jakości materiałów o właściwościach termoizolacyjnych – odzież bawełniana odpada! Natomiast na stopy warto założyć nie jedną, a dwie pary skarpet.

Co do butów – zwykłe buty ślizgają się na śniegu, natomiast można kupić specjalnie dedykowane do śnieżnych warunków pogodowych – jednak mamy to szczęście, że w Polsce zimą śnieg spada niewiele razy, więc nie musimy kupować kolejnej pary butów do biegania.

Pamiętajmy, aby przed bieganiem podczas dużych mrozów, posmarować twarz kremem – jednak krem ten nie może być na bazie wody, ponieważ może ona zamarznąć. Najlepsza będzie wazelina.

Dzięki bieganiu zimą spalisz więcej kalorii, ponieważ nasz organizm dodatkowo musi utrzymać ciepło, co jest baaardzo energochłonne!

“Oszczędzanie” z myślą o dzieciach

Jak zapewne pamiętacie, jestem szczęśliwym tatą Moni 🙂 Monia jest jeszcze mała i nie zdaje sobie sprawy z istnienia obowiązków, problemów, trosk – póki, co wiedzie beztroskie życie dziecka, czego, chyba wszyscy, możemy jej pozazdrościć 🙂 Niestety, nas problemy i bolączki dnia codziennego nie ominą, a do tego wszystkiego musimy myśleć o przyszłości, staramy się ją kształtować, mieć na nią wpływ, snujemy plany.

Pozostając w temacie oszczędności z poprzedniego postu – czy zastanawiałeś się kiedyś nad ubezpieczeniem na życiem dla Ciebie i korzyściami, jakie ze sobą niesie dla Twojego dziecka? Koszt ubezpieczenia życiowego jest niewielki w stosunku do plusów, jakie się z nim wiążą. Jest to pewne zabezpieczenie finansowe dla Twojej pociechy, to kapitał, który w przyszłości może bardzo pomóc Twojemu dziecku. My – rodzice, powinniśmy myśleć o przyszłości naszych dzieci – również o tej “przyszłości bez nas”.

Jeśli wiem, że mogę już teraz zadbać o bezpieczeństwo finansowe Moniki, zrobię wszystko, żeby to uczynić. 🙂

Ofert firm ubezpieczeniowych jest co niemiara, dlatego jestem przekonany, że każdy znajdzie coś dla siebie i dopasuje do swoich możliwości, dbając jednocześnie o przyszłość swojego dziecka. 🙂

Gdzie najlepiej oszczędzać?

Na pewno nie w starej skarpecie w domu 🙂 Nie uznaję takiego oszczędzania, ponieważ to żadne oszczędzanie. Pieniądze leżą w tej biednej skarpecie, nie rosną, nie pracują na siebie. Poza tym właściciel skarpety ma do niej stały dostęp. Jak będzie chciał, to sobie weźmie kasę, później uzupełni ten brak i w efekcie po pewnym czasie tego oszczędzania będzie miał tyle samo, ile miał na początku. To już nie lepiej wsadzić te pieniądze na konto oszczędnościowe albo lokatę terminową?

Continue reading

Umiesz liczyć – licz na siebie

Dobry zwyczaj – nie pożyczaj, jeszcze lepszy – nie oddawaj. I tak dalej, i tak dalej. Te wszystkie powiedzonka czasami mogą być nawet prawdziwe, chociaż wydają się bardziej dewizami egocentryków, którzy żyją tylko dla siebie 🙂 Jednak ostatnio zacząłem myśleć nad tym, że egocentrycy wcale nie mają tak źle – z jednej strony, są na maksa skoncentrowani na sobie, z drugiej strony – umieją o siebie zadbać i są samowystarczalni. Oni nie zajmują się nikim innym i nie oczekują opiekuńczego podejścia innych osób do nich. Ale czy zawsze warto liczyć tylko na siebie?

Continue reading